Skuces! :)
3MINUTYwokółHUTY from ACTE on Vimeo.
I po OZP09 się wynoszę chyba gdzie indziej
Jeśli chodzi o bloga.
New Years Eve & Wika’s Birthday
I teraz takie video upamiętniające sylwestrowy trip do Wroca, w którym wzięli udział: Piter (River), Frost (Ernst), Halin, Wika (Wikut) i ja (Bate) oraz oczywiście lokalna ekipa wrocławska, w szczególności Śleć (Śledzićsu), Kikut (Likut), Wero i trochę Johnnego, Kopara, Era, Gajardosów, Olki, Natalii, Andrzeja itd.
Poniżej lista haseł nasuwających przynajmniej mi skojarzenia z kilkoma wydarzeniami w czasie tego 5-dniowego wyjazdu.
Granie w piłę wypiwszy i czekawszy na północ.
Mam najszybszy koń w mieście.
Ile normalny człowiek może zjeść kiełbasy?!
Koniec taśmy! Wracamy na jamę?
E-uuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu!
Żelkowy diadem, stringi z szelkami i korale.
Żołądkowej mlekiem nie przepijajcie.
Co z tego, że spowodowałam stłuczkę, jak tam była karetka?
Vaulty przez żywopłot.
Zapasy moje z Wicem i Pitera z Kikutem.
Zmuławchuj.
No commentsŚledź+Er trip to Krk
Taki lajtowy film, w którym jak zwykle prawie nie ma skakania, a jest masa bzdur
Nagrane w weekend 20-21.12.2008, w trakcie trwania krakowskiego zlotu wigilijnego. Wtedy też oficjalnie rozdziewiczyliśmy Rondo Mogilskie i narobiliśmy sobie smaka na wiosnę. Niech no tylko to wszystkie wyschnie :]
ACTEsummpler2008
Summpler = Summer Sampler.
Film stanowi zlepek akcji nagranych w trakcie (oraz trochę przed i po) wakacji 2008. Zawiera materiały z m.in. takich miast jak Dzierżoniów, Wrocław, Opole, Gdynia, Łódź, Ostrowiec Św., Bielsko-Biała, Sosnowiec, czy oczywiście Kraków.
Postarałem się nie popaść w skrajność, więc zobaczyć można zarówno trochę precków jak i przelewek. Nie mniej jednak podczas nagrywania sporo się nauczyłem i zauważyłem pewne swoje braki, nad którymi już podjąłem pracę
Na końcu filmu znajdują się pozdrowienia dla traceurów i nie tylko (jeśli kogoś pominąłem to albo celowo, albo zapomniałem :), ale w tym miejscu chciałem też podziękować Szpakowi i Gremowi za nagranie głównej nuty do Summplera.
Muzyka:
- Film: Grem and Szpak - Miejski styl życia
- Outro: Eagle Eye Cherry - Save tonight
Program:
After Effects CS3
Sprzęt:
Fuji s9600 (przeważnie)
oraz różne kamery różnych ludzi - od miniDV do HD ![]()
Parkour tRAINing
Taki zlepek paru skoków z samotnego trena w deszczu na Manhattanie we WrocLOVEiu
Muzyka: L.U.C. and Rah - Wirus Homo Sapiens
No commentsŁódź, ku**a :D
Taka zajawka z tripu do Łodzi. Najpierw jednak polecam obejrzeć pierwowzór:
http://www.youtube.com/watch?v=xr_tDjGHSS4
Łdz + PZP’08 + Wt+ trip.
Znowu nie jestem w stanie napisać relacji chronologicznej… Po prostu ten trip, który trwał od 19.08, a skończył się wczoraj (28.08) przed północą stanowi nie dość że kolejny “BestTRIPever”, to jeszcze najwspanialsze zakończenie, najlepszych dotychczasowych wakacji mojego życia, które zapamiętam na zawsze
Zaczęło się w Łodzi. Ja i Śledź stacjonowaliśmy u Maliny, Pusty z Erem zaś w schronisku PTTK. Treningi eleganckie, za które dziękujemy Strzale, Razielowi, Kondziorowi i jeszcze kilku miejscowym traceurom
.
19 urodziny Pustaka wypadły właśnie w czasie tripu. Początkowo chcieliśmy mu kupić zoki, ale w końcu poprzestaliśmy na kokosie
Nie sądziłem, że go otworzy… Tak więc wypiliśmy mleko otwierając kokosa wieszakiem od gołdzianki, a następnie wsunęliśmy zawartość.
Ostatni dzień w Łdz spędziliśmy m.in. w parku obok Kaliskiej. Wymyśliliśmy fajną zabawę - siedzenie w kółku i rzucanie prawie pustą butelką w górę. Zakaz patrzenia na jej lot i robienia uników. Tylko Ytsup nie dostał w łeb korkiem
W końcu uznaliśmy, że mamy jeszcze masę czasu do pociągu (2:05), więc poszliśmy na Kaliską i wsiedliśmy w autobus na Kurczaki. Na miejscu szukaliśmy sklepu. Bezowocnie. Za to zjedliśmy kilka jabłek i pośmialiśmy się z wielkiego psa, o głosie szczeniaka
Pojechaliśmy także na Północnopolski Zlot Parkour. Fajnie, bo miał być on specjalnie dla ludzi z północy, a główny ton na treningach nadawało Południe (Czyli PK Wroc [w tym ja :D] i PKBB). Mało ludzi, trochę błędów w organizacji, ale jak na pierwszy raz to było kozacko
Pierwszego dnia wszyscy wypruli na Multikino, ale Południowcy udali się na plażę. Wśród tych pierwszych powstała fama, że niby nigdy morza nie widzieliśmy
Nie mniej jednak fajnie odpoczęliśmy w zimnej wodzie, rzucając się glonami i meduzami.
Nareszcie mogłem też pozwiedzać Gdańsk po swojemu, nie będąc uzależnionym od przewodnika, rodziców, czy klasy.
W Gdyni przydały się umiejętności wspinaczkowe, gdy wchodziliśmy na teren jakiegoś pustostanu. Zmusiła nas do tego pogoda, ale wewnątrz też było fajnie.
Wyjazd z 3miasta mieliśmy ok. 23.34 więc przed 21:00 poszliśmy do Galerii Bałtyckiej na zakupy. I tak posiedzieliśmy do 22:00. A potem jeszcze trochę. I jeszcze dłużej. W końcu ochroniarz przechodząc już 2 raz obok nas spytał co my tu robimy. Nie mógł uwierzyć, że nic
Ale zrobił jeszcze kółko po Galerii i na lajcie wyszliśmy tylnymi drzwiami. Czas się udać na pociąg do Lublina.
Lublina?!
No tak.
Podczas ogniska w Gdyni, kończącego zlot, poszliśmy z Erem nazbierać cienkich gałązek. Jego Son(n)y Ericsson stanowił latarkę. I jakoś tak wysłał sam z siebie sms’a o treści “Wt+” na numer Wero. Mesydż postanowiła zinterpretować Wika, ignorując jednocześnie świadomie już wysłanego sms’a “sorry, pomyłka”. Odpowiedź dziewczyn brzmiała mniej więcej tak: “Taaa, pomyłka. Wt znaczy, że wtorek. + że będzie czegoś więcej. Czyli wpadacie do nas we wtorek!”. Wróciliśmy do grupy, opowiedzieliśmy sytuację z smsami…
Jedziemy?
No można….
Jedziemy! Ktoś wie gdzie to jest?
I git
Podstępnym smsem wydobyliśmy tutorial trafienia do Krynic.. “Wieś się nazywa Krynice, między Zamościem, a Tomaszowem Lub. Czwarty dom na prawo, drewniany, z ogrodem i nad jeziorem.” No to w sumie informacja iście wojskowa, ale więcej nie chcieliśmy, by nie wzbudzać podejrzeń
W poniedziałek na dworcu, po sprawdzeniu połączeń z Lublinem postanowiliśmy się udupić i by nie mieć ułatwionej rezygnacji z planów - kupiliśmy bilety. W międzyczasie planowaliśmy pojechać do Bielska, skąd byśmy polecieli helikopterem
Do Lublina jechaliśmy w chytrze zdobytym przedziale
Po prostu Egger włamał się do przedziału zarezerwowanego dla kobiet z dzieckiem, a następnie usunął informację o jego statusie z tabliczek przy drzwiach
Lublin to straszne miasto. Smutne, szare… Brrr
I ta wataha psów przy dworcu… Nie mniej jednak dowiedzieliśmy się od busiarzy jak dotrzeć do Krynic i mając półtorej godziny do Busa (o 9:15) poszliśmy zjeść śniadanie i jeszcze coś pocynić.
Hm.. W sumie to nie wiedzieliśmy do końca gdzie wysiąść, ale jakoś za Zamościem zaczęły funkcjonować szóste zmysły, aż w końcu z prawej strony ujrzeliśmy jezioro i tabliczkę “Krynice”
I na ślepo idziemy. Akurat poszliśmy w dobrą stronę i akurat tuż przed letnią rezydencja Państwa Semczuk postanowiliśmy się zapytać Zośki, gdzie znajdziemy Wero i Wikę. Obie dostały bomby smsowe tj. 5 smsów o treści “Wt+” ode mnie, Era, Pustaka, Śledzia i Eggera
Wero zastaliśmy na ganku i po chwili czekania (bo przecież nieumalowana! :O ) rzucała się nam na szyję nie mogąc uwierzyć w to, co się dzieje. Zresztą sami do końca nie wiedzieliśmy co my tam robimy…
Po niedługim czasie z Tomaszowa wróciła Wika z Tatą i w końcu wszyscy byli w komplecie
Krynice to eleganckie miejsce do chillu i wygłupów. Zrobiliśmy więc użytek ze styropianów (tarcze) i szlaufa (broń) budując 5 stacji, dla 4 uciekających od wody lanej przed 5 osobę (Egger wyjechał w środę, Wero zajęta)
Masakryczne pady, wślizgi, wypchnięcia, zderzenia… Wszyscy umoczeni i uświnieni opłukaliśmy się szlaufem i wróćilismy do stołu
Biedna Wero ciągle musiała pisać magisterkę, ale przy nas jakoś jej to lepiej szło, a przynajmniej sprawiało więcej radości
Prawda?
Wpadłem na pomysł wracania wspólnie z Wrocem, przy czym ja bym wysiadł w Kielcach i przekimał u babci. Nie było to potrzebne, bo na szczęście moja mama musiała być służbowo w Zamościu we czwartek
Tak więc po obiedzie przyjechała do Krynic, zabierając naszą czwórkę (bo Wika się zwinęła ok 12:00) do Lublina, gdzie z kolei Wroce słusznie zrezygnowały z dalszej podróży samochodem
Jak się teraz okazało, mieli elegancki przedział dla siebie i po 9h jazdy pociągiem znaleźli się w domu.
Co można dodać… Był to naprawdę najlepszy dotychczasowy trip. Po podsumowaniu wakacji stwierdziliśmy, że faktycznie przejechaliśmy całą Polskę wzdłuż i wszerz. Pozostało nam jeszcze w przyszłym roku wpleść w kalendarz mazury, wielkopolskę i zachodnio-pomorskie
Do Wawy nikogo nie ciągnie
Po prostu cała Polska nasza!
I to chyba tyle z tripów w tym roku. Matura…
Sign up, please :F
Dziś tak ogłoszeniowo.
W ramach prób walki ze spamem wprowadziłem konieczność rejestracji/logowania przed napisaniem komentarza. Nie wiem na ile to powstrzyma spamujące boty, ale na razię próbuję
Wordpressy postawione na yoyo.pl nie mają API keya, więc instalacja Akismeta właściwie na nic się zdała.
Nic. Bawię sie dalej, a w ogóle rozważam przenosiny na wordpress.com. Mniejsza swoboda, ale też więcej plusów.
Pozdrownik.
No commentswww.KrkPK.jun.pl - od nowa forum! :)
Pomysł w mojej głowie tkwił już od bardzo dawna. A właściwie od momentu, w którym zacząłem zauważać wymieranie krakowskiej sceny PK objawiające się m.in. małą aktywnością na naszym forum. W międzyczasie padło KrkPK.com i po kilku próbach wskrzeszania go, podjąłem decyzję o zaprzestaniu tego, gdyż po prostu “nie ma dla kogo”. Uznałem też, że forum to obecnie najpopularniejszy i najprostszy sposób na prowadzenie działań, jakie przypadały serwisowi KrkPK.com. Stare forum stoi na serwerze lycos… Ponad to mało kto zna jego adres, panuje tam bałagan i chaos. Oczywiście nie mam zamiaru go kasować, bo łezka się kręci w oku, gdy przeglądam tematy sprzed 2 lat, gdzie dziennie powstawało po 20 postów, a tematy o zlotach rozwlekały się na kilka stron
I tak zostało otwarte. Zupełnie nowe, czyste, otwarte na nowych użytkowników, którzy nawet nie słyszeli o istnieniu forum.krkpk.up.pl… Rozesłałem wiadomość do kilkunastu znajomych traceurów z Krakowa i okolic. Zawarta jest w niej prośba o przekazywanie adresu (w formie ustnej, ale także np. na karteczkach) KrkPK.jun.pl wszelkim napotkanym traceurom, traceuse, freerunnerom i jamakaszerom
Do niczego nie namawiam, ani nie deklaruję się, ale mam pewną wizję, a mianowicie szablony, małe tagi, wlepki i takie tam formy street artu użyte w promocji forum. Ale to oczywiście tylko taka wizja
Niech każdy zrobi z tym, co będzie mógł. Tfu! Co będzie chciał oczywiście
Wszystkie te działania zostały zainspirowane przez 2 sytuacje… Jedną był Ogólnopolski Zlot Parkour we Wrocławiu, a drugą poniższy film z 2006 roku, kiedy to krakowska scena miała za sobą lata świetności i rekordów liczebnych, a i tak liczba obecnych traceurów wzbudziła we mnie masę wspomnień. Jeśli ktoś jeszcze nie widział, to zapraszam:
A na koniec jeszcze raz:
![]()
